poniedziałek, 6 stycznia 2014

Caverna Magica


    Kto słucha Andreasa Vollenweidera, szwajcarskiego harfisty, ten wie, żem posłużył się tytułem jego albumu. Z tymi tytułami, to tak jest (u mnie rzecz jasna, bo jak tam u Andreasa to przyznam szczerze, nie mam bladego pojęcia), że albo trzeba je wymęczyć, albo wybrać jakiś banalny, albo przychodzą same (co banału nie wyklucza). Ten przyszedł sam, gdy obrabiałem fotografię tej przepięknej mgławicy w Orionie. Wygląda jak magiczna jaskinia, a w rzeczywistości jest to potężny obszar gwiazdotwórczy rozciągający się na 30 lat świetlnych w stosunkowo niedużej odległości, bo "raptem" ok. 1350 lat świetlnych.
   W ostatnich trzech miesiącach nie trafiłem jeszcze na bezwietrzną i bezchmurną noc, a ta zapowiadała się wyjątkowo pięknie, dlatego z wielkimi nadziejami pogoniłem w teren. W planach było całonocne naświetlanie tej jednej, przepięknej mgławicy. Niestety, jak to bywa, zamiary sobie, a realizacja sobie. Trochę problemów ze sprzętem, potem pojawiły się chmurwy i przyszło czekać, aż się przewalą, potem zaś trochę drobnych problemów, potem śmiertelnie nastraszyło mnie coś, co w ciemności goniło w moją stronę dysząc i sapiąc okrutnie. Co to było - nie wiem. Na koniec chmury dokumentnie zakryły niebo i poskładałem zabawki. W domu podsumowałem sesję. Okazało się, że mam tylko 9 klatek po 15 minut. Mało, dlatego na zdjęciu widać szum. Z pewnością postaram się dorobić nieco materiału, ale kiedy? Tego nawet najstarsi górale nie wiedzą.

3 komentarze:

Kryn pisze...

WItam. Ni piknie pięknie. szeroki kadr......... szumy no są ale jakże znikome wręcz...Ostrość obrazu pierwsza klasa. chylę czoło

astronomicznie pisze...

Piękne zdjęcie, gratuluję.
Zapraszam do mnie :)

Piotr Potępa pisze...

Piękne!